Kształcenie na odległość

Przybył Janusz – E-learning, kształenie zawodowe, metody(ka) praktycznej nuki zawodu

14:47
23.04
2012

Kształcenie zawodowe

O zajęciach praktycznych, e-learningu i takie tam ...

Mój sprawdzony model nauczania - uczniowie pracuję, nauczyciel się nudzi.

Reszta na blogu. Zapraszam.

O kształceniu zawodowym, e-learningu i takie tam...

Witam.

Od kilku lat interesuje mnie zagadnienie/zjawisko nauczania na odległość ale w kontekście kształcenia zawodowego i to kształcenia w szkołach dla młodzieży. Prawnie same problemy. W zasadzie temat nie do przeskoczenia. Nie mając innego wyjścia postanowiłem wspomagać prowadzone przez siebie zajęcia metodami nauczania na odległość. Na razie zbieram doświadczenie - obserwuję - wyciągam powoli wnioski. Myślę, że zbliża się pora szerszego upowszechnienia tych wniosków i równocześnie będzie to możliwość sprawdzenia czy wnioski są słuszne. Czy to aby nie same pobożne życzenia?

Prowadzę zajęcia praktyczne dla uczniów kształcących się w zawodzie technik elektryk -kl.I oraz elektryk (ZSZ) - kl. I, II i III. Uczniowie mają możliwość zapoznania się z planowanym tematem zajęć i niezbędnymi materiałami do zajęć wcześniej, na platformie ckp.mdl2.com (to moja prywatna strona z moodlem na darmowym serwerze). Niestety jak tylko przestaję przypominać, że coś nowego tam umieściłem natychmiast spada zainteresowanie. Spada to za mało powiedziane - zanika. Ostatnio mieliśmy wiele zajęć nieplanowanych - pilne zlecenie - więc nie wspominałem o platformie co w konsekwencji oznacza, że nikt się w tym czasie nie logował. Wniosek - e-nauczyciel musi być aktywny i na bieżąco urozmaicać ofertę - oczywiście o ile posiada możliwość edytowania kursu. Na szczęście ale i niestety zwykle taki nauczyciel, tak jest w moim przypadku, jest równocześnie i administratorem i autorem i wszystkim innym na swoim kursie.

Mogę sobie pozwolić na opracowywanie kursu internetowego w czasie prowadzonych przez siebie zajęć z uczniami ponieważ przyjąłem zasadę: uczeń pracuje - nauczyciel się nudzi.

Co to oznacza?

Uczniowie dostają zadanie do wykonania (temat), potrzebne materiały, narzędzia, osprzęt do montażu, schematy i inne  potrzebne elementy, tłumaczę co i jak mają wykonywać i muszą samodzielnie wykonać zadanie. Kryteria oceniania wywieszone są w widocznym miejscu na sali więc nawet oceniać nie muszę - sami mogą to zrobić - wolą jednak abym ja ich oceniał ponieważ sami  oceniają się zwykle zbyt surowo - trudno okłamywać samego siebie. Dużo już się nauczyli ale jakoś słabo wierzą w swoje umiejętności. Typowe pokolenie "Z".

Więc uczniowie pracują a ja się "nudzę". Dawniej to  ja (jako młody nauczyciel) pracowałem, pokazywałem, tłumaczyłem, wyjaśniałem, reagowałem na każdy najmniejszy błąd ucznia a uczniowie się nudzili. Teraz jest odwrotnie. Czasem zastanawiam się czy aby nie przeginam ale dopóki wyniki są zadowalające nie widzę potrzeby reformowania tego wypracowanego sposobu postępowania.

Czas na zmiany

Zastanawiam się czy czasem nie opracowałem jakiejś nowej, jeszcze nie opisanej metody nauczania. Analizuję, obserwuję i wyciągam wnioski. Już nawet nazwałem tą metodę - ... - ale po dłuższej refleksji doszedłem do wniosku, że niestety niczego nowego nie wymyśliłem. Stosuję starą poczciwą metodę ćwiczeń praktycznych (a może jest to  metoda instruktażu?). Trudno jednoznacznie to zdefiniować - na pewno jest to jakaś metoda praktyczna. Może gdyby jakiś jajogłowy z boku  ( i dłużej) poobserwował te moje zajęcia to by i coś ciekawego wymyślił. Dla mnie najważniejszy jest efekt. Czasami widzę te efekty a czasami wydaje się, że ich brak. Samo życie.

Wracając do e-learningu.

Uczniowie bardzo niechętnie z tego narzędzia korzystają - przynajmniej w moim wydaniu. Zastanawiam się dlaczego? Powodów widzę kilka:

  • zbyt uboga i prymitywna szata graficzna - niestety to moja "wina" wynikająca z niewielkich umiejętności graficznych (i braku talentu);
  • zbyt rzadko aktualizuje zawartość kursu a wprowadzane zmiany są mało istotne. Uczeń, który raz wejdzie na stronę i pościąga sobie potrzebne materiały nie widzi potrzeby ponownego logowania się. Dopiero jak zwrócę uwagę na to, że  umieściłem jakiś nowy schemat to kilka osób zaglądnie. Problem jest i w tym, ze na mojej stronie nie działa system powiadamiania i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Gdyby uczniowie otrzymywali powiadomienia, chociażby informację z forów dyskusyjnych to na pewno  częściej by się logowali. Niestety nie mając wpływu na ustawienia serwera muszę z takim ograniczeniem funkcjonować. Oczywiście można temu zaradzić wykupując konto na komercyjnym serwerze. W wakacje spróbuje zainstalować moodla na szkolnym serwerze. Puki co zainstalowałem sobie moodla na laptopie i tworzę nowy kurs, który będę próbował przenieść na szkolny serwer aby w zreformowanej nowej szkole zawodowej wykorzystać uzyskane dotychczas doświadczenia.
  • brak podziału na grupy - każda klasa a nawet każda grupa ćwiczeniowa powinny stanowić oddzielną grupę. Wiem o tym ale mam tak dożo wolnego czasu. Tako podział  oznaczałby konieczność opracowywania zajęć osobno dla każdej grupy oraz powielania wielu materiałów.  Jednak od przyszłego roku będę jednak musiał chyba tak zrobić.
  • strach uczniów przed nowa technologią. Niby jest to pokolenie internetu a jednak. Internet dla moich uczniów to portale społecznościowe i świat gier a ja próbuje tą ich świątynkę sprofanować szkołą.
  • niewiara uczniów we własne umiejętności komputerowe - niby w gimnazjum opanowali potrzebne umiejętności ale czy zawsze i na pewno?

Całkowita klapą okazały się dla mnie fora dyskusyjne. Zaproponowałem uczniom możliwość wypowiadania się ale nikt z tej możliwości nie skorzystał przez parę już lat. Obawiam się, że to strach przed "ośmieszeniem" się przed kolegami.

(Właśnie uświadomiłem sobie, ze nie dałem uczniom możliwości - nie pokazałem jak to zrobić - aby ich wypowiedź była widoczna tylko przez e mnie) (czy to coś zmieni?).

Oczywiście już zmian w tym roku szkolnym nie będę wprowadzał.

Do zobaczenia po wakacjach - od 1 września 2012, w nowej zreformowanej szkole zawodowej.

Wspomniany nowy kurs dotyczył będzie tylko jednej kwalifikacji wyodrębnionej w zwodzie elektryk i technik elektryk - E.8. Montaż i konserwacja instalacji elektrycznych.

Miłych wakacji.

2 kwietnia 2013

Niewiele się działo ale trochę się działo.

Uzyskałem zgodę i możliwość na umieszczenie własnego e-kursu na platformie KNO-KOWEZIU.

Pierwotnie miał to być kurs dla uczniów, dlatego jako temat wybrałem przygotowanie ucznia do egzaminu zawodowego.

Po uruchomieniu kursu zrozumiałem, że tylko kilku nauczycieli może być nim zainteresowanych więc przerobiłem jego tematykę na bardziej (moim zdaniem) oczekiwaną - przygotowanie programu nauczania. Niestety nie sprawdziłem się jako administrator lub moderator szkolenia. Pomimo tego, że miałem dostęp do bazy danych, w której było ponad 500 potencjalnych użytkowników kurs właściwie nie zaistniał. Nie wiedząc co to za użytkownicy poprosiłem aby osoby zainteresowane szkoleniem zaktualizowały swoje profile - chciałem aby w profilu umieścili swoje awatary. Odzew przerósł moje oczekiwanie - codziennie kilkanaście osób aktualizowało swoje profile. Podejrzewam jednak, że  inni prowadzący, na kursach do których nie miałem dostępu zrobili tak samo. W ten sposób na kursie miałem kilkaset osób, które w rzeczywistości nie były moim szkoleniem zainteresowane. Dlatego w pierwszym bloku kursu umieściłem prosty quiz, którego rozwiązanie (bez względu na wynik) było sygnałem zainteresowania szkoleniem. I znów klapa - tylko 3 osoby odpowiedziały na mój apel.

W drugim bloku oczekiwałem jakiejś wypowiedzi na forum - nikt nie dokonał oczekiwanego wpisu. Bez informacji zwrotnej, pozbawiony praktycznie kontaktu ze "studentami" i "studentów" utraciłem serce do dalszego szkolenia.

Część materiału, które miały stanowić zachętę i temat do dyskusji udostępniłem gościom z nadzieją, że może jednak temat kogoś zainteresuje, kurs skopiowałem i przeniosłem na prywatną platformę i czekam na odzew.

Moje płynące z tego doświadczenie jest raczej mało pozytywne - nauczyciele niechętnie się uczą, zwłaszcza gdy poza (wątpliwym) doświadczeniem nie dostaną żadnego potwierdzenia.  Wniosek jest oczywiście niepoparty jakimkolwiek badaniem (to raczej założenie a nie wniosek)