Kształcenie na odległość

Redaktor Portalu – Portal od kuchni :-)

20:59
30.05
2012

Dlaczego wdrażanie KNO bywa takie trudne? Możemy załamywać ręce, ale czy nie lepiej spojrzeć na to zagadnienie nieco bardziej optymistycznie?

Jak zapewne Państwo zauważyli, na Portalu KNO publikujemy ostatnio artykuły omawiające wnioski z badania diagnozującego stan wdrożenia KNO w różnych instytucjach, mających za zadanie m.in. prowadzić działalność edukacyjną. W trakcie lektury raportu trudno powstrzymać się od refleksji, że kształcenie na odległość jest cały czas w naszym kraju terra incognita - nie do końca wiadomo, jakie możliwości daje zagospodarowanie takiej nieznanej przestrzeni, ale na wszelki wypadek przyjmuje się postawę obronną (tak często pojawiające się opinie "nie potrzebujemy tego", "to tylko dla nielicznych", "to kształcenie drugiej kategorii"). Możemy się z tego powodu załamywać ręce, ale może lepiej przyjąć, że to normalna postawa ludzi w obliczu "nowego"? W czerwcowym numerze magazynu "Charaktery" (nr 6/185) w artykule "Opór do zmiany" Natalii de Barbaro możemy przeczytać następujące słowa:

Wyobraź sobie, że wjechałeś właśnie windą na ostatnie piętro wieżowca w centrum Warszawy i teraz, stojąc na oszklonym tarasie, podziwiasz panoramę. Szczęśliwsi z reżyserów zmiany (czyli ci, którzy rozumieją, o co w niej chodzi, i są w stanie zauważyć długofalowe korzyści z niej płynące) tak właśnie patrzą na rzeczywistość: daleko, szeroko. A teraz wejdź z powrotem do windy, zapomnij, co widziałeś, zjedź na pierwsze piętro i wejdź do ciasnego boksu zawalonego papierami, ze zwiędniętą paprotką i korkową tablicą, na której wiszą zdjęcia dzieci. Tu jest inaczej, prawda? Można spędzić dużo czasu na jałowych sporach, który ze światów jest prawdziwszy czy lepszy. Ale prawda jest taka, że są to po prostu różne(...). [Pytania] "A czy po zmianie będę miała biurko przy oknie? A czy po zmianie będę dzielić biurko z kimś jeszcze?" - cóż to za przyziemność dla kogoś, kto widzi całe miasto! A jednak - zrozumienie dla tego świata i umiejętność przekładu panoramicznego widoku zmiany na rzeczywistość jej aktorów jest warunkiem tego, by ci ostatni wzięli w zmianie udział - a nie tylko markowali go.

Czy to nie brzmi znajomo? Najwyraźniej w naturze ludzkiej leży spodziewanie się najgorszego, i wprowadzając nowe formy organizacji, współpracy czy kształcenia, musimy po prostu "wrzucić to w koszta" i do skutku wyjaśniać, pomagać, zmieniać perspektywę :-)

Na zakończenie polecam Państwu wycinek z gazety sprzed ponad stu lat, umieszczony na blogu "Z archiwum starej prasy". Przytacza się w nim dialogizowaną satyrę na uzależnienie człowieka przyszłości "od różnych technicznych i mechanicznych wynalazków", którego najwyraźniej obawiano się już w 1905 roku! Uzupełnijmy tę ciekawą rozmowę o fragment:

- Czy umiesz pan się sam uczyć?
- Nie, robi to za mnie komputer podłączony do Internetu.

a będziemy mieć wypisz, wymaluj, aktualne obawy, rocznik 2012 ;-)

Dorota Sidor